Pure Retro #27 - System Shock 2. SHODAN i dzień sądu. Garść refleksji o jednej z najważniejszych gier w historii
Są pewne gatunki, do których wracam cyklicznie, by potem znów zrobić sobie przerwę, inne stale znajdują się gdzieś w kręgu zainteresowań. Moja fascynacja immersive simami nie straciła na znaczeniu nawet przez moment, odkąd dekady temu po raz pierwszy w życiu uruchomiłem Deus Ex, wchodząc w skórę JC Dentona. Mówimy o grach trudnych (jeżeli nie niemożliwych) do dokładnego zdefiniowania, co też jest prawdopodobnie powodem, dla którego nawet najgenialniejsze pozycje nierzadko sprzedają się średnio (Prey z 2017 roku, żeby daleko nie szukać). Otwarty level design, ekstremalna swoboda wyboru stylu rozgrywki, niepowtarzalna atmosfera - nieistotne, czy chodzi o ponure korytarze jakiegoś świata dark fantasy, czy najeżony pułapkami kompleks z mrocznego SF. Tak się składa, że w tym miesiącu swoje urodziny obchodzi System Shock 2, czyli jeden z absolutnych kamieni milowych nurtu. A jako że zupełnym przypadkiem to otwarcie Pure Retro numer 27, trudno o lepszą okazję.