Rzeczywistość i nierzeczywistość

Tygodnika Przegląd politics
Rzeczywistość i nierzeczywistość
Mam za sobą lekturę „Pożegnania z Polską Ludową”. Świetna książka – być może przewietrzy trochę nasze głowy. Śledząc rozmowy, które prowadzi red. Paweł Dybicz, autor projektu, zdejmujemy szkolny gorsecik, obserwujemy furkoczące kołowrotki historii, chwytamy puls politycznego przełomu. Te czasy mamy już za sobą, choć jednak nie do końca. „Przeszłość – uczulał nas William Faulkner – nigdy nie umiera, tak naprawdę nie jest nawet przeszłością”. Jaki charakter miało nasze „pożegnanie z Polską Ludową”? Dziś coraz wyraźniej odzywa się potrzeba namysłu wykraczającego poza ramy histerii ukazującej rok 1989 jako zwycięstwo w walce z Szatanem. Rodzą się pytania o autentyczny sens naszych doświadczeń. W ten sposób przeszłość staje się teraźniejszością. Wracam do książki. Usłyszeliśmy – i to jest rzecz najważniejsza – całkiem inny głos, w kontrze wobec fikcji, którą narzuca idea „obalenia komuny”. Jako naród żyjemy w klimacie wniebowstąpienia, w uniesieniu, które prowadzi nas na pola wiecznej chwały. Zamiast historii – jak to u nas bywa – mamy martyrologię. Zamiast refleksji spazmy samouwielbienia. Zawarte w książce wypowiedzi prowadzą nas poza opłotki IPN-owskiej dewocji. Rozmówcy red. Dybicza pokazują narodziny nowego trendu historycznego. Analizują jego złożoną fakturę i bieg zdarzeń jawnie zaprzeczający obrazom rozpowszechnianym przez miłośników dewocji. Swoje obserwacje prezentują przedstawiciele ówczesnej partii rządzącej (nie dotyczy to prof. Ewy Łętowskiej), którzy pełnili ważne funkcje w aparacie władzy i jednocześnie tworzyli jego zaplecze intelektualne. Na tym tle historia opowiedziana ustami żarliwych antykomunistów zmienia się w materiał satyryczny. Mówi Andrzej Barcikowski: „To Gierek stworzył »Solidarność«”. Ma oczywiście na myśli impulsy modernizacyjne epoki gierkowskiej, które ostatecznie wyzwoliły mechanizm buntu społecznego. No cóż, każda władza kopie swój własny grób. Ciekawe, czy obecnie rządzący biorą to pod uwagę, czy też żyją w bańce końca historii. Uwaga najszersza: „pożegnanie” to był proces historyczny, a nie nagły skok na drugą stronę rzeki. „Komuny” nie obalono, bo komuny nie było. W rzeczywistości mieliśmy do czynienia z presją nowej koniunktury historycznej, a nie z biblijnym obrazem przejścia przez Morze Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową. Post Rzeczywistość i nierzeczywistość pojawił się poraz pierwszy w Przegląd .