Śmierć była bliżej życia

Tygodnika Przegląd top
Śmierć była bliżej życia
Bogowie odchodzą w mrok historii, ale pytania o śmierć pozostają te same Szymon Zdziebłowski – dziennikarz naukowy i podróżniczy oraz wydawca związany z „National Geographic Polska”. Ukończył archeologię oraz public relations na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autor książki „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa” (Rebis) Z grobów, urn i śladów pradawnych ceremonii wyłania się opowieść o świecie, w którym zmarli pozostawali częścią codzienności żywych. Choć wiedza o dawnych wierzeniach mieszkańców ziem polskich pełna jest luk i domysłów, archeologia pozwala coraz lepiej zrozumieć, jak oswajali śmierć, czcili przodków i wyobrażali sobie życie po śmierci. Kim byli tytułowi „Bogowie Polski” dla zwykłych mieszkańców dawnych polskich ziem? Czy relacja z nimi opierała się bardziej na wierze, czy na pragmatycznej próbie oswojenia natury? – Trzeba pamiętać, że mówimy o bardzo różnych społecznościach żyjących przez dziesiątki tysięcy lat. Inaczej wyglądała relacja z tym, co nadprzyrodzone u pierwszych ludzi współczesnych, pojawiających się na tych terenach ok. 40 tys. lat temu, a inaczej u Słowian z pierwszego tysiąclecia naszej ery. Wydaje mi się jednak, że wspólnym mianownikiem była bardzo bliska więź z przyrodą. Widać ją już w najstarszych śladach kultowych. Znamy przypadki składania czaszek zwierząt w budowlach interpretowanych czasem jako świątynie sprzed prawie 7 tys. lat. U Słowian szczególną rolę odgrywały natomiast konie. W grobach znajdowane są końskie szczątki składane obok zmarłych. Ze średniowiecznych źródeł wiemy też, że niektórzy bogowie mieli swoje święte konie. Te zwierzęta wykorzystywano m.in. do wróżb. To pokazuje, że światy natury, zwierząt i sił nadprzyrodzonych mocno się ze sobą przenikały. Wokół mitologii słowiańskiej narosło wiele mitów i wyobrażeń popkulturowych. Co podczas pracy nad książką najbardziej pana zaskoczyło w zderzeniu obiegowych opinii z faktami naukowymi? – To, jak mało tak naprawdę wiemy. W księgarniach znajdziemy dziesiątki książek o słowiańskich bogach i mitach. Można odnieść wrażenie, że ten świat został dokładnie opisany i zrekonstruowany. Tymczasem, kiedy zacząłem zagłębiać się w tę tematykę, okazało się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Słowianie nie pozostawili po sobie własnych zapisów religijnych. To podstawowy problem. Nasza wiedza opiera się głównie na krótkich wzmiankach kronikarzy chrześcijańskich, często niechętnie nastawionych do pogan. Mamy też późniejsze źródła etnograficzne z XIX w. i początku XX w., ale trudno rozstrzygnąć, na ile zachowane w nich opowieści rzeczywiście sięgają czasów przedchrześcijańskich. W archeologii możemy datować przedmiot metodami naukowymi (fizykochemicznymi). W przypadku mitów jest znacznie trudniej. Nie da się pobrać próbki z opowieści i określić jej wieku. Dlatego wiele elementów współczesnych rekonstrukcji wierzeń słowiańskich pozostaje hipotezami. Ile naprawdę chrześcijaństwo przejęło z zastanych wierzeń i rytuałów? Przykłady takie jak święcenie pokarmów, data Bożego Narodzenia czy kult świętych to bezpośrednia kontynuacja zastanych tradycji? – Chrzest Polski nie był wydarzeniem, które z dnia na dzień zmieniło sposób myślenia ludzi. Nie było tak, że po 966 r. wszyscy nagle stali się chrześcijanami. Archeologia pokazuje, że chrześcijańskie cmentarze zaczynają się powszechnie pojawiać dopiero wiele dekad później, a czasem nawet ponad 100 lat po chrzcie Mieszka I. W niektórych regionach można wręcz mówić o zjawisku dwuwiary. Ludzie nadal praktykowali część dawnych zwyczajów, równocześnie przyjmując nową religię. Możliwe, że część społeczności początkowo potraktowała Boga chrześcijan jako kolejnego boga, którego można dołączyć do własnego k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową. Post Śmierć była bliżej życia pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Podobne artykuły